Sezon biegowy 2015

 

 
Właściwie trudno powiedzieć kiedy sezon biegowy dla biegacza się rozpoczyna i kiedy kończy. Tak naprawdę trwa cały rok i jest uzależniony od własnych chęci, możliwości i czasu. Bez względu czy startujemy w zawodach czy też samotnie przemierzamy kilometry jesteśmy po prostu biegaczami. W większości samotnikami pędzącymi przed siebie, walczącymi z własnymi słabościami, bólem, cieszącymi się chwilą bez względu na pogodę, porę roku i dnia. To co się dzieje w nas w trakcie każdego treningu czy startu jest tak bardzo nasze. To my decydujemy dokąd biegniemy, ile biegniemy i kiedy będzie meta. Każdy trening jest inny, inne doznania, przemyślenia, spotkania po trasie. Czasem chcemy czas treningu spędzić z kimś drugim, innym razem w samotności, albo w tłumie biegaczy gnających do mety na zawodach. Nasza przygoda w zawodach 2015 rozpoczęła się już tradycyjnie od Perły Paprocan 22 marca. Następne starty to:
- półmaraton dąbrowski
- Pogórzanin
- bieg i Nordic Walking na Błatnią
-udział w mistrzostwach Polski weteranów w biegach górskich na 10 km i pierwsze miejsce w K45+
- bieg fiata
- bieg na 10 km w Oświęcimiu
- I mistrzostwa Bielska-Biała w półmaratonie
- 5 km w Pilchowicach i debiut biegowy Andrzeja
- triathlon w Tychach i brawa dla jedynego triathlonisty w naszej grupie Jurka T.
- bieg z Mają dla Klaudii i debiut startowy Beatki Z.
- półmaraton tyski
- Perła Paprocan jesienna
Uwieńczeniem startów 2015 był Maraton Beskidy 7.11.2015. Przygotowania naszej trójki trwały od lata. Mieciu w ostatniej chwili zamienił start w biegu na udział w mistrzostwach Polski w maratonie górskim Nordic Walking, Andrzej startował w rajdzie Nordic Walking na 17 km, ja biegłam. Maraton Beskidy jest to najstarszy maraton górski w Polsce, organizowany już od wielu lat przez znanego sportowca Edwarda Dudka. Zaangażowanie całej rodziny Dudków w organizację tego biegu jest niezwykłe.Każdy z zawodników czuł się ważny, zaopiekowany i bezpieczny. Punkty żywieniowe bogate w różne smakołyki i płyny regeneracyjne zaopatrzone były na full. Komandor Edward na trasie nadzorował wszystko, kilkakronie był przeze mnie widziany w różnych miejscach na trasie. 
Andrzej z Mieciem wystartowali o 8, a biegacze musieli czekać do 10. Trasa biegła jak i w innych latach od Radziechowy, Twardorzeczka, Ostre, Zimnik, Skrzyczne, Matyska do Radziechowy. Przewyższenie ok.1000 m. Słowa uznania i podziękowania należą się wszystkim kibicom na trasie, ale w szczególności Mieciowi Skoczylasowi, który dał mi siłę i wiarę w siebie od 28 km towarzysząc w tych ciężkich i krytycznych kilometrach. Przez 11 km jechał przy mnie na rowerze i nawet nie ma pojęcia jaką ważną rolę odegrał w tym maratonie. Dzięki jego dopingowi poprawiłam czas o 15 minut, a Mieciu Sz. Pomimo obtartych do krwi stóp i ogromnego bólu doszedł do mety. Dziękujemy!!!! Obecnie mamy czas regeneracji, przemyśleń co dalej i oczywiście sekcja będzie dalej truchtać, morsować i uczestniczyć w wycieczkach górskich.:) Do zobaczenia na trasie!
 

powrót