Bieszczady - pieszo 26-29.06.2015

Bieszczady - pieszo 26-29.06.2015 czyli spotkania z historia, kulturą i naturą.

Zaplanowaną misternie beszczadzką wyprawę godnie rozpoczęliśmy w "Kremenaros" - bieszczadzkim barze z czasów komunistycznych. 
A później juz było " z górki" to znaczy wyjście na Trójstyk PL-SK - Ukraina, zwany Krzemieniem lub Kremenaros. Trasa wiodła przez Rawkę Mała i Wielką. 
Wieczorem dotarliśmy na kwaterkę w Wołosatem.
Następny dzień był połoninowy. Miła pani zawiozła nas do Wetliny i stamtąd przez Połoninę Wetlińską i Caryńską po 9-ciu godzinach dotarliśmy do "Kremenaros", a później... na kwaterkę :-) 
Wieczorem przysiadł się do nas Pan Właściciel i opowiadał jak się tu znalazł.... w latach 80-tych przyjechał do "Kremenaros" aby prowadzić bieszczadzki bar ....gdzie schodzili się wszyscy okoliczni drwale oraz państwowi pracownicy tutejszych PGR-ów. Zaraz po wypłacie bar tętnił życiem przez około tydzień,a po upojnym tygodniu który goście dniami i nocami spędzali w tymże przybytku czas przychodził na ciężką pracę ....po to by czas wypłaty otworzył na kolejny tydzień bramy raju ....
Wiele osób zostawiło wszystko by tu w Bieszczadach pozostać lecz większość jej mieszkańców to ludzie którzy tam przybyli do pracy i już pozostali. 
Można być wielkim filozofem, filantropem ..ale figa z makiem jeżeli niema się charyzmy, siły życiowej by tutaj żyć.

Ostatni dzień to skok na Tarnicę - najwyższy szczyt bieszczadzki. Mnie się skakać nie chciało to poszłam na "cerkwisko". 
Spacerowałam po dawnym cmentarzu i polanie na której niegdyś była wioska Wołosate. 
Cmentarz przez długi czas opiekował miejscowy "Anioł Bieszczadzki", którego poznałam w okolicy na parkingu - tam gdzie kiedyś był camping ale teraz już wielka połać asfaltu zaprasza do parkowania pojazdów.
Pan Stanisław jest tu od 55 lat mówi że jest szczęśliwym wolnym człowiekiem.... 

We wrześniu 1939 Wołosate znalazło się w niemieckiej strefie okupacyjnej i znajdowało się w niej do roku 1944, kiedy to zostało przekazane polskiej administracji. Grunty rolne i leśne Adlersberga zostały przejęte przez Państwo w roku 1945. Ze względu na położenie w praktyce tereny te były poza jakąkolwiek kontrolą. Stacjonowały tu często oddziały UPA. W maju 1946 ludność narodowości ukraińskiej wysiedlono do ZSRR. Pozostało zaledwie kilka rodzin, które wkrótce przeniesiono do Ustrzyk Górnych, a stamtąd wraz z pozostałymi mieszkańcami tej miejscowości wysiedlono w ramach akcji "Wisła" w okolice Szczecinka. W roku 1947 budynki w Wołosate jeszcze stały, korzystano m.in. z tamtejszego młyna, wkrótce wszystkie zostały spalone. Z dawnej wsi zachował się cmentarz, podmurówka cerkwi i przydrożne krzyże.
Tereny te przez wiele powojennych lat stały puste. Końcem lat 60.XXw powstała w Wołosatem mała osada przy fermie hodowlanej. W latach 1977-1981 wieś nosiła urzędową nazwę Roztoka. Początkiem lat 80 przejął ją "Igloopol" i to na polecenie tej firmy wojsko przeprowadziło rekultywację terenu materiałami wybuchowymi. Niedokończoną fermę przejął w 1991 roku Bieszczadzki Park Narodowy, który teren ten zaczął przystosowywać pod kątem turystyki. W 1994 rozpoczęto wytyczanie szlaku/ścieżki z Wołosatego na Tarnicę. Uporządkowany i przystosowany do zwiedzania został również cmentarz i cerkwisko. Powstała również Zachowawcza Hodowla Konia Huculskiego.

powrót