Silesia marathon

Silesia marathon 12.05.2013

W strugach deszczu, chłodzie i w przemoczonych butach przyszło nam zmierzyć się z królewskim dystansem 42,195 km na silesia marathon. Trasa wiodła od Spodka przez stare zabytkowe osiedle górnicze Nikiszowiec, Szopienice-dzielnicę kolejarzy i hutników oraz Siemianowice Śląskie z widokiem na "zachacharzone miejsca po grubach". Dalej droga biegła do Chorzowa, gdzie uderzył widok pozostałości po halach Huty Kościuszko. Na koniec przebiegaliśmy przy Stadionie Śląskiem i na upragnioną metę musieliśmy przegrzać jeszcze ostatnie kilometry przez Park Śląski.
Trasa od 22 km dość trudna, z licznymi podbiegami, jednak trud wynagrodzony został medalem maratońskim i życiówką w maratonie.
 Natomiast największym hiciorem dnia okazal się Mietek z Kubą, którzy startowali w półmaratonie, skuli maratonu musieli przyjechać 2 godziny wcześniej. Nie chcąc zmoknąć przed startem spóźnili się na ostatni autobus dowożący półmaratończyków pod Spodek,tramwaj też im uciekł i na linie wystrzału przybyli 6 minut po starcie.  Nie byli w tym sami...dla 6 spóźnialskich organizatorzy włączali ponownie pomiar czasu:)))) i tym sposobem zaczęli gonić półmaratończyków zlewając się z maratończykami. I nawet niektórych przegonili!!! :))) Podziękowania dla wszystkich kibiców na trasie, którzy pomimo padającego deszczu gorąco dopingowali zawodników. Zwłaszcza spontanicznie przyjęli nas mieszkańcy Nikiszowca i dzieci z Siemianowic Śląskich, które z usmiechem na twarzy wyciągały swe małe dłonie do biegaczy czekając na przybicie "piąteczki". Mimo zmęczenia nie mozna było pominąć żadnej małej rączki! :)

powrót